Skip to content

Uber i jego polityka sprzeczności

Uber i jego setki naśladowców obiecywały innowacje. Zamiast tego dali kolejną słabo zamaskowaną ekspozycję wyzysku i korupcji, które zawsze charakteryzowały kapitalizm.

Gdy bańka mediów społecznościowych pękła, a technologia stała się bardziej dostępna dla przeciętnego człowieka, wydawało się, że nie ma dokąd pójść, tylko w górę. A jednak w świecie, w którym kierowcy Ubera zarabiają mniej niż minimalna płaca, a prezes Travis Kalanick jest wart 6,5 miliarda dolarów – a to tylko jeden z przykładów nowej rasy korporacji, które wykorzystują brak wiedzy pracowników o ich prawach i ich ogólną gotowość do zaakceptowania niesprawiedliwych warunków, aby przetrwać w gospodarce, w której coraz trudniej o tradycyjne sposoby zapewnienia sobie zatrudnienia.

W świecie, w którym miejsc pracy jest niewiele, ludzie są bardziej skłonni pracować za mniejsze pieniądze i mniejszy szacunek niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ wiedzą, że będą mieli jeszcze mniej opcji, jeśli nie przyjmą tego, co im się oferuje. To dlatego Uberowi udało się uciec od płacenia kierowcom tak mało: ponieważ dali jasno do zrozumienia, że ich kierowcy nie są cenieni jako pracownicy, ani nawet jako istoty ludzkie – są tylko częścią algorytmu zaprojektowanego w celu maksymalizacji zysków dla akcjonariuszy za wszelką cenę.

Pomimo wyzwań, przed którymi stanął Uber od momentu powstania, firma pozostała niezłomna w swoim zobowiązaniu do zapewnienia użytkownikom bezpiecznych, niezawodnych usług transportowych.

W zasadzie firma odeszła od swojej pierwotnej usługi i zwróciła się w kierunku takiej, w której licencjonowani kierowcy używają pojazdów ze specjalnymi pozwoleniami do przewożenia pasażerów (innymi słowy, usługi taksówkowe w erze smartfonów), a także uruchomiła oddział zajmujący się dostarczaniem żywności, uber eats infolinia. Przyjęła też spokojniejsze podejście do ekspansji – wolniejszy wzrost, mniej pożarów.

Ostatnie doniesienia, że prezes Ubera i inni członkowie kierownictwa używali narzędzia programowego do śledzenia lokalizacji dziennikarzy i aktywistów, a także do uzyskiwania dostępu do ich danych osobowych, to kolejna oznaka tego, jak mało szacunku dla prywatności ma ta firma.

Kwestia rentowności może być najbardziej paląca dla Ubera, ale jest coś znacznie ważniejszego dla społeczeństwa. Aplikacje takie jak Uber i setki jego naśladowców obiecywały innowacje. Zamiast tego dały nam kolejną słabo zamaskowaną ekspozycję wyzysku i korupcji, które zawsze charakteryzowały kapitalizm.

W świetle raportów wychodzących z akt Ubera trzeba się zastanawiać, czy przedsiębiorcy technologiczni, którzy lubią łamać prawo, kiedykolwiek poniosą konsekwencje?

3 komentarze

  1. Sławek
    20 lipca 2022 @ 14:20

    Ten konflikt nie ma prawa bytu.

    Powiem wam, że ten Uber wykręcił swój własny ciąg absurdów, ten konflikt z prawem nigdy się nie uda.

  2. Bożena
    20 lipca 2022 @ 14:21

    Ja sądzę, że Uber nie będzie w stanie wypracować tego konfliktu z prawem. Będzie tylko coraz gorzej, aż zostaną zmuszeni do zamknięcia.

  3. Edward
    20 lipca 2022 @ 14:23

    Nie jestem pewien, dlaczego to jest w ogóle poruszane. Uber to porządna, pełna profesjonalistów firma.

Dodaj komentarz